Kawałek podłogi

18 Gru

Stało się. Z Kampong Chnang przenosimy się do Phnom Penh. Niestety nie jest to do końca zmiana na lepsze. Będzie drożej, głośniej, bardziej śmierdząco. Bez zieleni i szybkich wypadów na wioski. Za to z placami zabaw, przedszkolami, basenami. Nawet jakieś kino/teatr się znajdzie.

Zaczęliśmy poszukiwania. Dzwonisz do agenta i ten pokazuje Ci co ma. Prowizję płaci właściciel mieszkania. W Phnom Penh są trzy kategorie miejsc, które możemy wynająć:

Villa – wiadomo. Z własną bramą, miejscem na samochód, którego nie mamy i mieć nie będziemy, dwoma piętrami do sprzątania i ceną grubo ponad 1000$. Dziękuję.

Apartment – mieszkanie o rozkładzie podobnym do polskich standardów

Flat – cudo na kiju. Nie wiadomo co. Obowiązkowe elementy stylu:

  • Długi, wąski korytarz. Po jednej stronie wejścia do pokoi/kuchni
  • Lamperia we wszystkich pomieszczeniach, najczęściej z płytek ceramicznych, w bardziej wypasionych mieszkaniach z drewna.
  • Stiuki na suficie, często z jakimś kolorkiem; jeśli na bogato – kryształowe żyrandole, klasycznie – świetlówki.
  • Schody do nikąd. W typowym khmerskim domu z pietra na piętro przechodzi się przez czyjeś mieszkanie. Dostosowując do „wymagań” obcokrajowców zalewają strop/podłogę. Ale schody zostają. Na wszelki wypadek.
  • Kuchnia zmarginalizowana. Często w innej części budynku. Ślepa i bez wentylacji. Wynika to z prostego faktu, że większość ludzi w Kambodży gotuje na świeżym powietrzu na ogniu lub gazie, albo je w lokalnych restauracjach.
  • Okna brak, w co najmniej jednym pomieszczeniu. Albo we wszystkich. Norma- 10 cm za oknem inne okno lub ściana.
  • Meble ciężkie, z wysokim połyskiem późne rokokoko. Brzydkie, niewygodne i drogie jak diabli.

W sobotę obejrzeliśmy kilkanaście Flatów. Większośc na 3-4 pietrze bez windy. Spało się nam całkiem nieźle po takim treningu.

Niedziela przyniosła nadzieję. Spotkalismy agenta z  kilkunastoletnim doświadczeniem,który pokazał nam 3 mieszkania (kategoria: Apartment) i każde było warte grzechu. Ale…

Pierwsze za ciemne (po 2 tyg dopadłaby mnie deprecha plus gigantyczne rachunki za prąd)

Drugie na 6 pietrze, nawet z windą, ale okna w mieszkaniu sięgały mi do kolan. Młody po wejściu od razu podbiegł do okna, krzyknął Wow i zaczął je otwierać (rozsuwać). Jestem leniwa. Nie ma ochoty śledzić każdego jego kroku, albo trzymać dziecka na smyczy. Odpada.

Trzecie było przepiękne i funkcjonalne. Pierwszy raz w Kambodży widziałam okap kuchenny. I nawet budowę za oknem bym wytrzymała (zresztą całe Phnom Penh to jeden wielki plac budowy), ale za transport na głupi plac zabaw wydałabym fortunę.

Wiec szukamy nadal w okolicy centrum, blisko szkoły i rozrywek dzieciowych. Nie mamy noża na gardle, możemy pomarudzić, na luzie poprzebierać. Jeszcze mamy czas.

Młody był super podczas zwiedzania tych wszystkich przybytków. Wspinał się w miarę dzielnie, sprawdzał zawartość szuflad, funkcjonalność sprzętów typu pilot od AC, nie wtrącał się w  rozmowy z agentami/ właścicielami, podlewał kwiatki, w jednym mieszkaniu pomazał ścianę długopisem. Zawijas całkiem, całkiem – z rozmachem.

Ogłoszenie: Szukamy dwupokojowego mieszkania, z kuchnią w mieszkaniu, z oknami w sypialniach, z ciepłą wodą w łazience, z niezależnym wejściem. Preferowana okolica: Independent Monument. Meble, lamperia, stiuki, schody do nikąd – mogą być.

Będę tęskniła za tym wzorkiem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: