Hasta la victoria siempre?

16 Wrz

O godzinie 6.30 na skrzyżowaniu ulic Mao Tse Toung i Rzeczpospolitej Polskiej, niedaleko Russian Market w Phnom Penh wojskowi leniwie kończą siorbać śniadaniowe noodle. Czyszczą wykałaczkami zęby i dopijają zimną kahve ze skondensowanym mlekiem. Od kilku tygodni urzędują w stolicy, rozstawiają się na największych skrzyżowaniach, przysypiają na plastikowych krzesełkach obok policjantów z drogówki. Gdyby jeszcze ktoś ich nie zauważył to codziennie ćwiczą na Olimpic Stadium, w miejscu, przez które codziennie przewija się tysiące Khmerów.

Pod koniec lipca odbyły się w Kambodży demokratyczne wybory i coś poszło nie tak. Nikt się tego nie spodziewał. Kiedy w telewizji przekazywano na żywo wyniki z poszczególnych okręgów w pewnym momencie zorientowano się, ze słupki wyglądają nie tak jak powinny. Puszczono ładną muzyczkę, szastu prastu i za chwilę informacje na temat danych były podawane do publicznej wiadomości po opracowaniu.

W Kambodży od roku 1985 władzę sprawuje Hun Sen. Jest liderem jedynej partii rządzącej Cambodia People Party (CPP).

Kampania sprowadziła się do powtarzania miażdżących statystyk. CPP wygra! Przecież pamiętacie dykaturę Pol Pota? Chcecie spokoju? Chyba żyje się Wam coraz lepiej, co? Tylko ja zagwarantuje spokój, więc bez fikania głosujemy na CPP.

Całe media khmerskojęzyczne są kontrolowane przez CPP. Jednak okazało się, że ludzie mają gdzieś sondaże, w których 99% poparcia miał Hun Sen.

W dniu głosowania niektórzy wielbiciele Hun Sena mogli zagłosować trzy razy. Gorzej mieli zwolennicy opzycji, jeśli zbyt gorliwie angażowali się w kampanię wyborczą nie było ich na listach lub okazywało się, że …. już głosowali. Szacuje się, że około milionowi osób uniemożliwiono wzięcie udziału w wyborach. Mimo tych zabiegów wyniki były miażdżące dla CPP – prawie połowę miejsc zdobyła partia Cambodia National Rescue Party (CNRP). Jednak lider Sam Reinsy nie akceptuje wyniku – wybory zostały sfałszowane. Od wczoraj trwa pokojowa demonstracja w Freedom Park – bez okrzyków i rozbuchanych emocji. Przez trzy dni ludzie będą modlić się o pokój. Pierwszego dnia atmosfera była spokojna i festynowa, ale wieczorem napięcie przeniosło się w inne części Phnom Penh. Zostały zablokowane główne ulice. Teren w pobliżu rezydencji Hun Sena i pałacu ogrodzony drutem kolczastym. Barierki, samochody z wojskowymi i zwoje drutu czekają na każdym skrzyżowaniu. Użyto gazu łzawiącego i armatek wodnych. Żołnierze mają zielone światło, jeśli chodzi o użycie ostrej broni. Jeden młody mężczyzna został zastrzelony. Kilka osób jest rannych.

Ambasady niektórych krajów apelują do swoich obywateli, aby nie wychodzić z domu. Nasza jest w Bangkoku i nie apeluje. Zawiozłam Młodego z rana do szkoły. A tam pięcioro dzieci…

 

Tutaj można znaleźć bieżące informacje na temat sytuacji Kambodży i Phnom Penh:

Dziennik Phnom Penh Post

Strona społecznościowa na temat różnych problemów Phnom Penh

Reklamy

Komentarzy 5 to “Hasta la victoria siempre?”

  1. zagranico 16/09/2013 @ 7:46 AM #

    Sytuację śledzimy na bieżąco i nie wygląda to wesoło. Z jednej strony wypada się cieszyć, że Khmerowie podnieśli głowy i powiedzieli „dość!”, z drugiej oczywiste jest, że Hun Sen władzy oddać nie ma najmniejszego zamiaru. Król, który obiecał zaangażować się w mediacje ma chyba jeszcze mniej do powiedzenia niż jego ojciec. Trzymamy kciuki tak za Khmerów jak i za Was.

    PS. Mam nadzieję, że podczas naszego tegorocznego wyjazdu do Kambodży uda się nam spotkać. Pozdrawiamy i uważajcie na siebie!

  2. Blog Łukasza 16/09/2013 @ 6:32 PM #

    Król to figura bez znaczenia. Rodzina królewska miała swoje 5min podczas pogrzebu w lutym i to chyba wszystko… Na ile te rozruchy występują poza stolicą? Czy to jakoś uderza w turystów?
    Nawiasem mówiąc, to w Bangkoku też są spięcia. W Malezji po wyborach w maju też jest niezadowolenie, rząd „odpłaca” się wszystkim, którzy na niego nie zagłosowali i odwdzięcza się tym którzy go poparli.
    Gorący czas w regionie…

    • niedziwinic 17/09/2013 @ 3:19 AM #

      Król w otoczeniu pięknych chłopców wspomina czasy swojej praskiej artystycznej młodości.
      Dostęp do niektórych hoteli był ograniczony, trudniej było zrobić sobie zdjęcie pod Independent Monument, Pałac chyba był zamknięty.. Ale w związku z tym, że to nie szczyt sezonu, bez problemu można było znaleźć miejsce w innych hotelach. Dzisiaj nie ma już nawet barierek na większych ulicach. Lepiej poruszać się pieszo lub rowerem niż tuk tukiem – ograniczenia z drutu kolczastego są do przejścia ;).Na wsi spokojnie.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Politycznie | Nie dziwi nic - 09/01/2014

    […] że w PL media/odbiorcy zajęci są bardzo ważnymi sprawami, wiec tylko tak na szybko… Na powyborczej fali ludzie zaczęli protestować. Nie tylko oddani zwolennicy opozycyjnej CNRP, ale ofiary […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: